Data publikacji:

Silikony w kosmetykach: czy jest się czego bać?

Silikony są oskarżane o wysoką szkodliwość i zanieczyszczanie środowiska. Podobnie jak w przypadku innych kontrowersyjnych składników, prawda leży pośrodku.

Silikony, czyli syntetyczne pochodne krzemu, są częstym składnikiem kosmetyków do włosów. Dodawane do szamponów, odżywek czy masek wygładzają kosmyki i wypełniają szczeliny w ich porowatej strukturze, dzięki czemu włosy staja się mniej podatne na działanie szkodliwych czynników atmosferycznych i mechanicznych, a ich końcówki się nie rozdwajają.

Ze względu na te właściwości, silikony pojawiają się także w kosmetykach do pielęgnacji rąk, pozostawiając na powierzchni dłoni ochronny film, który chroni je przed zimnem lub palącym słońcem. Kosmetyki na ich bazie nałożone na twarz dają szybki efekt gładkiej i jedwabistej skóry, dlatego są częstym składnikiem baz pod makijaż.

Choć funkcjonują jako fizyczna bariera nałożona na skórę czy włosy, wbrew powszechnej opinii nie zatykają porów i nie utrudniają skórze oddychania, a także pozwalają przenikać składnikom aktywnym w głąb włosa czy skóry.

To jak szczelna i w konsekwencji trudna do usunięcia będzie ta bariera zależy od rodzaju silikonów, które dzielą się na rozpuszczalne i nierozpuszczalne w wodzie. Pierwsze można osunąć za pomocą standardowych preparatów do skóry (występują pod nazwami copolyol, hydrolyzed wheat protein hydroxypropyl polysiloxane, PEG-silikony, dimethicone copolyol, lauryl methicone) natomiast drugie dzielą się na łatwo (amodimethicone, dimethicone, dimethiconol, beheonoxy dimethicone, phenyl trimethicone) i trudno usuwalne (simethicone, trimethicone). Osobą kategorię stanowią silikony eliminowane za pomocą bardzo silnych detergentów (cyclomethicone, cyclopentasiloxane, trimethylsilylamodimethicone, trimethylsiloxysilicates), a także substancje w odmianie lotnej, które same wyparowują z powierzchni skóry.

Silikony w różnej formie występują w prawie połowie wszystkich kosmetyków i podobnie jak parabeny należą do najlepiej zbadanych składników preparatów pielęgnacyjnych. Jeśli więc nie masz problemów z alergią czy nadwrażliwością, nie powinnaś obawiać się ich obecności w składzie.

Autor: Kasia Szulik