Data publikacji:

Testujemy kosmetyki: Astor Seduction Codes

Uwodzicielskie spojrzenie dzięki tuszowi ze szczoteczką inspirowaną kształtem seksownego gorsetu – to fakt czy życzenia producenta? Tym razem testujemy kosmetyk Astor Seduction Codes.

Najnowszy tusz marki Astor, którego ambasadorką jest Heidi Klum, jest zamknięty w opakowaniu w kształcie złocistego walca z nadrukiem przypominającym skórzaną, pikowaną kanapę. Szczoteczka ma kształt gorsetu, czyli przewężenie na środku i zaokrąglone zakończenia, które pozwalają dotrzeć nawet do bardzo małych rzęs. Tak uformowana końcówka pomaga również w precyzyjnym nakładaniu tuszu na włoski i rozczesywaniu ich niezależnie od wielkości.

Zgodnie z zapewnieniami marki, tusz Astor Seduction Codes nie pozostawia grudek dzięki delikatnej, półpłynnej konsystencji. Pierwsza warstwa daje delikatny efekt wydłużenia i pogrubienia, ale po nałożeniu kilku rzęsy stają się zdecydowanie bardziej wyraziste i wciąż pozostają dobrze rozdzielone. Efekt niestety nie utrzymuje się zbyt długo. Już po paru godzinach włoski wyglądają jak pomalowane tylko jedną warstwą tuszu, ale makijaż można poprawić bez obaw o pokruszenie się mascary.

Cena tuszu jest adekwatna do jakości. W regularnej sprzedaży kosztuje ok. 30 złotych, ale w promocji cena spada nawet do kilkunastu złotychj, więc warto ją wypróbować. W naszym teście tusz Astor Seduction Codes dostaje 7/10 punktów

Autor: Kasia Szulik